Schemat odrzucenia
– jeden z podstawowych schematów według J. Younga.
W modelu terapii schematów autorstwa Jeffreya Younga, jednym z najczęściej spotykanych w pracy terapeutycznej jest schemat odrzucenia i niestabilności więzi. Osoba funkcjonująca w obrębie tego schematu głęboko (często nieświadomie) wierzy, że ludzie ją opuszczą lub że relacje są z natury nietrwałe.
Najczęściej powstaje on w dzieciństwie, gdy podstawowe potrzeby emocjonalne – takie jak bezpieczeństwo, stabilność, przewidywalność i opieka – nie zostały zaspokojone. Może to być wynikiem np. rozwodu rodziców, utraty opiekuna, jego choroby, uzależnienia lub emocjonalnej niedostępności.
„W końcu i tak mnie zostawią.”
„Zawsze muszę być czujny/a – relacje są kruche.”
Schemat odrzucenia może prowadzić do silnej lękowości w relacjach, nadmiernego przywiązania, zazdrości, potrzeby ciągłego zapewniania o miłości – lub odwrotnie: unikania bliskości, by nie przeżyć kolejnego zranienia.
W terapii schematów pracujemy nad rozpoznaniem, zrozumieniem i „przeformułowaniem” schematów. Proces ten pozwala zbudować zdrowsze, bardziej stabilne relacje – zarówno z innymi, jak i z samym sobą.
Jeśli zauważasz u siebie trudności związane z lękiem przed odrzuceniem – być może warto przyjrzeć się, czy ten schemat jest obecny w Twoim życiu.
Teraz przyjrzyjmy się historii Jasia – postaci stworzonej na potrzeby tego posta, by lepiej zobrazować, jak rodzi się schemat odrzucenia i jak może wpływać na nasze dorosłe życie.
Mały Jaś miał 5 lat, kiedy jego tata nagle zniknął z życia. Mama była obecna fizycznie, ale często zatopiona w smutku, nerwach, problemach. Jaś siadał w kącie z klockami i cicho czekał, aż ktoś go przytuli. Ale nikt nie przychodził. Czasem słyszał:
– “Nie teraz, Jaśku.”
Albo:
– “Przestań marudzić.”
Z biegiem czasu Jaś zaczął wierzyć, że miłość jest nietrwała, a bliskość to coś, co łatwo znika.
Tak rodził się schemat odrzucenia.
Dziś Jan ma 35 lat. Jest już dorosły, ale nadal nosi w sobie swoje wewnętrzne dziecko – małego Jasia. Z pozoru – udane życie, praca, znajomi. Ale w relacjach powtarza pewien bolesny wzór:
– Poddanie się schematowi:
Jan spotyka partnerkę, która bywa emocjonalnie chłodna i zdystansowana. Choć to go rani, zostaje. Mówi sobie:
“Tak już jest. Nikt mnie nie pokocha w pełni.”
Podporządkowuje się znajomemu bólowi z dzieciństwa, bo schemat podpowiada: „To normalne. Bliskość zawsze boli.”
– Unikanie schematu:
W innej relacji Jan znika, gdy tylko robi się zbyt blisko.
“Nie mogę się zaangażować, bo znów mnie zranią.”
Zamiast ryzykować, trzyma dystans. Schemat mówi mu: “Nie daj się zbliżyć – wtedy nie zostaniesz porzucony.”
– Nadkompensacja schematu:
Czasem Jan staje się nadmiernie kontrolujący. Chce wiedzieć, gdzie jest jego partnerka, czy go kocha, czy na pewno nie odejdzie.
“Jeśli tylko będę idealny i zawsze obecny – to mnie nie zostawi.”
Stara się nadmiarowo „zarządzać” relacją, by nie poczuć starego lęku.
Terapia schematów pomaga Janowi zobaczyć, że to nie on zasługuje na odrzucenie, lecz że niesie w sobie ranę z przeszłości.
Uczy się rozpoznawać momenty, kiedy to „mały Jaś” kieruje jego emocjami. Stopniowo buduje w sobie coś, czego nigdy nie miał: bezpieczne, stabilne miejsce wewnętrzne.
Z czasem Jan uczy się być dorosłym, który potrafi objąć swoje wewnętrzne dziecko – i dać mu to, czego wtedy tak bardzo potrzebowało.
W czasie terapii Jan powoli zaczyna rozpoznawać głos swojego schematu. Coraz częściej słyszy go i mówi:
„To nie prawda, że każdy mnie zostawi.”
„Dziś jestem dorosły. Mogę siebie ochronić.”
A wtedy, gdzieś głęboko w jego wnętrzu, mały Jaś zaczyna wstawać z kąta.
Przez lata siedział skulony, z kolanami przy piersi, nie licząc na nic. Ale teraz ktoś w końcu do niego podchodzi. Ten ktoś to Jan – dorosły Jan, który widzi go pierwszy raz naprawdę. Siada obok, kładzie rękę na jego ramieniu i mówi:
„Już jesteś bezpieczny. Już jestem tu z tobą. Nie zostawię cię.”
I choć dziecko nie odpowiada od razu, z czasem – dzień po dniu – zaczyna mu wierzyć.
Nie dlatego, że świat się zmienił, ale dlatego, że Jan przestał wierzyć schematowi, a zaczął wierzyć sobie.
Małgorzata Czerniak



